Lekcja ze szwedzkiego rynku gier

W Głos Eksperta DNIA
- Updated
Szwecja flaga

Przeregulowanie rynku przez parlament i rząd sprawia, że konsumenci kierują swoją uwagę w stronę szarej strefy, a operatorzy po półtora roku obecności na szwedzkim rynku poważnie myślą o wycofaniu się z niego.

Wszystkie oczy zwrócone na Szwecję

Końcówka 2018 roku. Szwedzki organ regulujący krajowy hazard – Swedish Gambling Authority (SGA) – otrzymuje ponad 70 aplikacji o udzielenie licencji na urządzanie gier hazardowych na tamtejszym rynku. Wielkimi krokami zbliża się bowiem otwarcie szwedzkiego rynku gier hazardowych i zakładów sportowych online. Zimowa Szwecja staje się najgorętszym miejscem w świecie e-gamingu i naprawdę nietrudno zrozumieć dlaczego. Szacowano wówczas, że ten 10-milionowy kraj wygenerował w 2017 roku około 1,1 mld € GGR (przychodów z gier brutto), co czyni go pod tym względem trzecią siłą w Europie, za Wielką Brytanią i Włochami, biorąc pod uwagę rynki regulowane. Szwecja była zatem dla operatorów atrakcyjnym kierunkiem.  

W przeciwieństwie do krajów, które również zamierzały dopiero regulować rynek online, Szwecja nie była „nowym, nieznanym światem”. Tamtejszy rynek był już wtedy jednym z najbardziej dojrzałych i ugruntowanych europejskich rynków gier, a większość operatorów chciała tylko raczej bronić udziału w rynku, niż czerpać korzyści z regulacji. CEO Kindred Group Henrik Tjärnström oceniał na początku roku, że zyski ze szwedzkiego rynku czerpało przed regulacją od 300 do nawet 500 marek gier hazardowych.  

Nawarstwianie problemów

Pod koniec 2018 roku, regulacja rynku szwedzkiego skradła wiele nagłówków branżowych mediów, ale efekt ten jeszcze spotęgował się w kolejnym roku. Szwedzi zmagali się z problemem przekształcenia szarej strefy w całkowicie licencjonowaną i regulowaną branżę. Pierwsze firmy ruszyły oficjalnie z legalną sprzedażą opartą na nowych licencjach 1 stycznia. Skala zainteresowania była tak duża,  że jeszcze pod koniec marca 2019 nawet 30 operatorów czekało na decyzję w ich sprawie.

Termin otwarcia rynku nie był dla branży niespodzianką. Operatorzy zainwestowali znaczne środki w  marketing już w pierwszych tygodniach po legalizacji. Doprowadziło to do spektakularnego wzrostu liczby aktywnych klientów (97%) i wzrostu liczby nowych depozytorów (166%). Gwałtowny wzrost przychodów rynku regulowanego (przed 2019 rokiem po „legalnej stronie” znajdowało się tylko dwóch państwowych monopolistów: Svenska Spel i ATG) i wszechobecna reklama firm hazardowych, zaczęły rodzić pierwsze pytania urzędników i mediów. Czy aby na pewno wszystkie przepisy zostały skonstruowane w odpowiedni sposób? Oto pytanie, które regularnie zadawane jest w Szwecji.

Kolejnym problemem, który nie został rozwiązany aż do dzisiaj, jest niejasność przepisów odnośnie do oferowania zakładów na wydarzenia sportowe z udziałem uczestników poniżej 18. roku życia. Bet365, GVC i The Stars Group to najbardziej spektakularne przykłady operatorów, którzy otrzymywali kary liczone w setkach tysięcy funtów za rzekome złamanie przepisów.

Zgodnie ze szwedzkim prawem, licencjonowanym firmom bukmacherskim nie wolno oferować zakładów na wydarzenia sportowe, w których większość uczestników ma mniej niż 18 lat. Według Gustafa Hoffstedta, sekretarza generalnego szwedzkiego stowarzyszenia branżowego BOS, operatorzy zostali nawet ukarani grzywną za oferowanie zakładów na mecz pomiędzy dwoma szwedzkimi klubami piłkarskimi Division One, w których tylko jeden z graczy miał mniej niż 18 lat. Odnośnie tego zapisu rodziły się kolejne pytania. Co na przykład w przypadku, gdy w czasie meczu pełnoletniego zawodnika zastąpi gracz, który nie ukończył 18 lat? Na te i wiele innych pytań próżno było szukać odpowiedzi. Gaming Innovation Group ogłosiła w lipcu, że zamraża bukmacherskie zakłady sportowe w Szwecji, ponieważ oczekuje na bardziej jasne przepisy.

„Musimy chronić firmę i jej akcjonariuszy przed potencjalnymi karami. To działanie zostało podjęte, ponieważ ostatecznie kluczowe znaczenie ma dla nas zgodność działania z prawem. Uważamy, że obecne zasady dotyczące zakładów sportowych online są zbyt otwarte na interpretację, co powoduje niepewność co do tego, czy operator faktycznie przestrzega zasad”argumentował swoją decyzję dyrektor generalny GiG, Robin Reed.

Kary, kary i jeszcze więcej kar

Kolejne miesiące to siedmiocyfrowe grzywny dla Betssona i SkillOnNet oraz odebranie licencji Global Gaming z powodu awarii w obszarach Responsible Gaming i AML. Co ciekawe, prezes Global Gaming Tobias Fagerlund powiedział, że dowiedział się o utracie szwedzkiej licencji na osiem (!) minut przed jej upublicznieniem. SGA wysłało komunikat prasowy informujący o odebraniu koncesji o godzinie 8.00 rano 17 czerwca, a Fagerlund stwierdził, że otrzymał e-mail z wiadomością o godzinie 7.52.

Regulator krajowego hazardu siał postrach wśród legalnych operatorów, karząc mandatami i wprowadzaniem nowych ograniczeń co do limitów gier, bonusów czy działań marketingowych. Regulator, który miał brać przykład z brytyjskiej komisji ds. Hazardu (UKGC), zaszedł za daleko i zaczął działać „na ślepo”. Kilkanaście spraw sądowych toczonych w jednym czasie nie stawiało SGA w pozytywnym świetle. Niektóre procesy zostały zresztą przez regulatora przegrane. Niekorzystne dla niego były również informacje i opinie, że regulator nie rozumie rynku i faworyzuje byłych operatorów monopolistycznych – Svenska Spel i ATG.

Szwecja, która miała być dla branży hazardowej „krajem miodem i mlekiem płynącym”, stawała się polem minowym i rynkiem zwiększonego nadzoru oraz drakońskiego egzekwowania nie do końca jasnych przepisów prawa. Nie zwiastowało to nic dobrego na przyszłość.

Liczby przedstawione przez SGA oparte na danych ze szwedzkiej agencji podatkowej wskazywały, że 91% przychodów z gier w pierwszym półroczu trafiło do licencjonowanych szwedzkich operatorów. Niestety, sytuacja szybko zaczęła się zmieniać. Już w trzecim kwartale 2019 roku wiele źródeł pokazywało, że część graczy zaczyna odpływać w stronę szarej strefy. Szczególnie dla mniejszych operatorów Szwecja szybko stała się nie tak atrakcyjnym rynkiem, jak się tego spodziewano kilka miesięcy wcześniej. Sugerowano, że „regulowane” przychody licencjonowanych firm spadły o 15% w porównaniu do roku 2018, w którym działały one jeszcze w szarej strefie.

We wrześniu 2019 roku SGA prowadził 41 dochodzeń przeciw operatom gier, ale żadne z nich nie dotyczyło nielicencjonowanych kasyn oferujących gry szwedzkim graczom. Według władz, 91% gier hazardowych prowadzona jest przez licencjonowanych operatorów. Oznacza to, że 9% rynku wartego w 2019 roku około 1,18 mld EUR znajdowało się w rękach operatorów bez licencji. Już w tym czasie branżowi eksperci sugerowali, że liczby nie odpowiadają prawdzie, i że nawet 25% rynku, przynajmniej w przypadku gier kasynowych, nie działa legalnie. Główną przyczyną różnicy w podejściu do tej sprawy jest to, że SGA uważa, iż ​​osoby stosujące samowykluczenie są poza rynkiem (w Szwecji obowiązuje krajowy rejestr samowykluczeń z gier online), podczas gdy w praktyce często nadal bawią się u nielicencjonowanych operatorów, całkowicie poza ochroną i statystykami. Liczba jest wysoka, 40 254 graczy zostało wykluczonych we wrześniu 2019 r. Czy więc ci gracze już nie grają? Szwedzki Urząd ds. Hazardu tak uważał.

Problem odpływu graczy widoczny był szczególnie w obrębie kasyn online. Grający za wyższe stawki wybierali operatorów offshore z powodu atrakcyjnych bonusów lojalnościowych i programów VIP. W listopadzie 2019 r., na podstawie danych H2 Gambling Capital, regulator ustalił odsetek osób korzystających z legalnych opcji na poziomie 85-87%.

Kolejne ograniczenia

Kolejną próbą ograniczenia praw firm bukmacherskich, która pojawiła się już w nowym roku, był zaproponowany przez SGA zakaz oferowania zakładów na takie zdarzenia jak rzuty rożne czy żółte i czerwone kartki – w trosce o „czystość sportu”.

Pod koniec kwietnia 2020 roku szwedzki rząd poinformował, że planuje wprowadzić ograniczenie tygodniowych depozytów do wysokości 5000 SEK (400 funtów) i bonusów do zaledwie 100 SEK (8 funtów) zgodnie z zaleceniami ministra opieki socjalnej – Ardalana Shekarabiego. Potencjalne limity mają wejść w życie 1 czerwca.

Równolegle z nowymi obostrzeniami rząd ujawnił także plany pomocy szwedzkiemu Urzędowi ds. Gier hazardowych (SGA) w blokowaniu nielicencjonowanych witryn operatorów, a także ewentualne wprowadzenie surowszych ograniczeń marketingowych i kar dla operatorów licencjonowanych i offshore.

Komentatorzy branżowi szybko zasugerowali, że tak ekstremalne środki odciągną klientów od licencjonowanych witryn i skierują ich w stronę operatorów czarnego rynku.

„Aby chronić konsumentów, musisz upewnić się, że korzystają oni z usług świadczonych przez licencjonowane firmy. Nie jestem pewny czy nowe wytyczne mają to na uwadze. Wszystkie dodatkowe z technicznego punktu widzenia zmiany mogą być trudne do wprowadzenia w tak krótkim czasie– powiedział prezes Betssona, Pontus Lindwall.

Szefowie największych operatorów działających w Szwecji wysyłali list do ministra Shekarabiego, krytykując otwarcie jego pomysł i sugerując, że ograniczenia spowodują wyjście z rynku wielu firm i rozpoczęcie działań w szarej strefie.

W ostatnim raporcie dotyczącym udziału legalnych firm w szwedzkim rynku, stworzonym przez pracowników Copenhagen Economics, oszacowano, że zaledwie 72% Szwedów wybiera grę w licencjonowanym kasynie online i 80% w zakładach sportowych.

Przeregulowana Szwecja przykładem dla innych?

Jeśli uważasz, że w Szwecji dzieje się źle, poczekaj co będzie działo się w Holandii. Dodaj kolejne 10% do szwedzkiej stawki podatkowej i nastawienie regulatora (KSA) wobec operatorów, którzy od lat drenują kieszenie Holendrów bez płacenia podatków.

Niemiecki rynek również stoi w obliczu nowych regulacji. Jeden z niemieckich operatorów gier hazardowych twierdzi, że przychody kasyn online mogą spaść nawet o 70%, jeśli niemiecki rząd będzie przestrzegać ograniczeń określonych w nowym traktacie.

A co z pozostałymi? Wielka Brytania? Włochy? Hiszpania? Powstaje pytanie, czy branża po prostu opóźnia to, co nieuniknione? Czy musi stawić czoła nowym zasadom, aby przetrwać we współczesnym świecie głębokiej regulacji?  Ograniczenie bonusów i marketingu zmusi operatorów do uważnego spojrzenia na to, gdzie i jak optymalizować wydatki, w którym kierunku pójść – w kierunku większej ilości treści, czy zwiększania nakładów na  interfejs użytkownika i UX. Może w jakimś innym?

Bez wątpienia przykład Szwecji dobitnie pokazuje, że nadmierna i zbyt agresywna wobec legalnie działającej części branży regulacja przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. Odpływ graczy i operatorów do szarej strefy to najgorszy z możliwych scenariuszy, który finalnie może zmusić regulatora do ponownego przeprojektowania przepisów.

Przychody regulowane są od dawna głównym celem największych operatorów, biorąc pod uwagę ich długoterminową stabilność. W tym sensie rynek szwedzki miał być świetnym przykładem korzyści z opodatkowania i regulacji rynków gier online. Zeszłoroczna regulacja miała na celu ochronę graczy, zmniejszenie szarej strefy i zapewnienie stałych przychodów dla licencjobiorców. „Krótka smycz” założona operatorom przez władze sprawia jednak, że widmo sukcesu zaczyna się niestety rozmywać w ekspresowym tempie. Pozostaje pytanie czy władze Szwecji i innych krajów zdadzą sobie z tego sprawę.

Zobacz też

Rosja wprowadzi nowy kwartalny podatek

Rosyjscy licencjonowani operatorzy zakładów sportowych będą musieli płacić 5% podatek od GGR, co trzy miesiące. Takie rozwiązanie ma zostać

Czytaj więcej...

Austria. Rosną obawy dotyczące nielegalnego hazardu

Austriacka policja finansowa, tzw. Finanzpolizei, skonfiskowała ponad 660 automatów do gier, w ramach blisko trzystu kontroli przeprowadzonych od początku

Czytaj więcej...

Wielka Brytania. Widmo utraty połowy etatów w branży kasyn

Polityka brytyjskiego rządu, która doprowadza do powolnego wyniszczenia przemysłu kasynowego w kraju może kosztować brytyjskie społeczeństwo miliony. Blisko połowa

Czytaj więcej...

Mobile Sliding Menu